Słoik z lanoliną na białym lnianym obrusie

Lanolinowanie wełny

Lanolinowanie – termin spędzający sen z powiek wielu początkujących mam. Dziś chciałabym powiedzieć Wam jedno: strach ma wielkie oczy, a lanolinowanie jest równie skomplikowane, co parzenie kawy 😉 Już wszystko tłumaczę!

Czym jest lanolina i dlaczego się ją stosuje?

Lanolina to substancja w naturalny sposób występująca w owczej wełnie. Ma działanie pielęgnacyjne, antybakteryjne (rozkłada mocz na sole i wodę) oraz zapewnia swego rodzaju wodoszczelność. W związku z tym często stosuje się ją w kosmetykach czy lekach. Jednak obróbka wełny wymaga oczyszczenia jej z lanoliny. Dlatego właśnie nasze otulacze i gatki wymagają raz na jakiś czas kuracji lanolinowej 😊

Kiedy lanolinujemy wełnę?

Większość producentów zaleca lanolinowanie swoich produktów przed pierwszym użyciem, choć czasem nie jest to konieczne – niekiedy nowa wełna zawiera w sobie jeszcze wystarczającą ilość lanoliny.

Lanolina systematycznie wypłukuje się z pieluszek. Nie oznacza to jednak, że musisz lanolinować swoje wełniaczki po każdym praniu! W zależności od tego, ile pieluszek wełnianych posiadasz, z jaką częstotliwością ich używasz, a także jak często pierzesz, lanolinowanie będziesz wykonywać częściej lub rzadziej. Zasada jest taka: im częściej pierzesz, tym szybciej lanolina się wypłucze, a więc tym częściej musisz przeprowadzić kurację. Z reguły producenci zalecają wykonywanie tego zabiegu co około 2-3 miesiące lub wtedy, gdy wełniak zaczyna przeciekać.

Pamiętaj jednak, że lanolina nie odpowiada jedynie za wodoszczelność pieluszek, a również za ich pielęgnację. Warto więc raz na jakiś czas przeprowadzić ten zabieg „dodatkowo” 😉

Na rynku znajdziesz także różnego rodzaju kuracje do pielęgnacji wełny. Zwykle zawierają w sobie odrobinę lanoliny. Nie zastąpią samego zabiegu, ale taka płukanka przedłuża znacznie działanie lanoliny oraz pielęgnuje włókna wełny.

Jak lanolinujemy wełnę?

Przepisów na kurację lanolinową jest mnóstwo. Większość z nich jest w porządku – różnią się zwykle odrobinę proporcjami, czasem lanolinowania i poziomem skomplikowania. Kiedy opracowywałam swój przepis, zależało mi na tym, by był on maksymalnie prosty i niósł za sobą jak najmniejsze ryzyko błędu.

Lanolinowanie na zimno (1 otulacz wełniany)

  1. Przygotowujemy słoik lub inne naczynie (1-1,5l – im węższe a wyższe, tym lepiej) i zalewamy je wrzątkiem prawie do pełna (wody ma być tyle, żeby wełniak zanurzył się w niej całkowicie).
  2. Rozpuszczamy pół łyżeczki (max 1 łyżeczkę) lanoliny. Mieszamy lub po prostu czekamy, aż sama się rozpuści.
  3. Dodajemy 1-1,5 łyżeczki płatków mydlanych (jak najbardziej naturalne mydło) lub 1 łyżkę stołową płynu do mycia naczyń (klarowny, nie balsam). Mieszamy energicznie i odstawiamy na kilka minut.
  4. Po tym czasie sprawdzamy, czy roztwór ma jednolity, mleczny kolor. Jeśli się rozwarstwia i na górze przechodzi w żółty kolor (na zdjęciu), należy dodać mydła lub płynu, jeszcze raz zamieszać i odstawić. [To, czy lanolina właściwie się rozpuści zależy nie tylko od samych proporcji, ale również np. od twardości wody. Dlatego każda z nas samodzielnie musi opracować idealne dla siebie proporcje. Polecam zacząć od tych mniejszych dawek i ewentualnie dodawać po trosze mydła lub płynu 😅]
  5. Czekamy aż roztwór ostygnie do temp. ok 30-40ºC. Wedy wywiniętego na lewą stronę wełniaka wkładamy do słoika (musi być całkowicie przykryty cieczą – jeśli wypływa na górę, docisnąć innym naczyniem). Idziemy robić cokolwiek innego na 3-4h.
  6. Wyciągamy wełniaka i płuczemy go w letniej/chłodnej wodzie. Wydeptujemy w ręcznik i rozwieszamy na płasko.
  7. Cieszymy się zdrowym i ekologicznym pieluchowaniem 😀

Dlaczego właśnie taki przepis i czym różni się on od innych?

Podane wyżej proporcje najlepiej się u mnie sprawdziły i nie odbiegają znacząco od treści innych przepisów. Różnica polega głównie na kolejności (większość zakłada rozpuszczenie wcześniej mydła, później lanoliny). Następna moja zmiana to zalewanie wrzątkiem niemal całego naczynia (zwykle mowa jest o wlaniu wrzątku do około 1/3 wysokości, a następnie dolaniu do roztworu letniej lub chłodnej wody). Z moich obserwacji wynika jednak, że lanolina łatwiej rozpuszcza się w większej ilości cieczy. Po drugie, znaczna część opisywanych na grupach problemów wynika wg mnie właśnie z dolewania wody. Zbyt duża różnica temperatur sprawia, że lanolina ścina się i na górze roztworu powstaje kożuch. Ten sam efekt wywołuje dolanie wody o zbyt dużym ciśnieniu. Osobiście wolę więc poczekać, aż roztwór ostygnie, niż ryzykować ścięcie lanoliny.

Co z tymi proporcjami?

Z przepisem na kurację lanolinową jest podobnie jak z każdym przepisem kulinarnym 😉Lepiej dodać mniej pieprzu i na końcu jeszcze doprawić, niż później niwelować ostrość 😋 Dokładnie tak samo sytuacja wygląda ze składnikami. Jedna marchewka okaże się słodsza niż inna i wtedy masz dwie opcje: dorzucić więcej marchewki lub pogodzić się z mniej słodką potrawą, co nie oznacza, że będzie ona zła! To samo tyczy się lanolinowania 😊Przestrzegaj przede wszystkim kwestii związanych z temperaturą oraz czasem zabiegu, a nie zniszczysz swojego wełniaka.

Podane przeze mnie wyżej proporcje dotyczą jednego otulacza. Jeśli lanolinujesz gatki, dodaj odrobinę więcej lanoliny. Na longi starcza mi zwykle 1 łyżeczka. To samo tyczy się lanolinowania kilku pieluszek w jednym naczyniu – nie musisz zwiększać ilości proporcjonalnie do ilości pieluszek. Zwykle 1 łyżeczka spokojnie starczy nawet na 3-4 otulacze.

Co z tym czasem kuracji?

W przepisie na lanolinowanie otulacza podałam czas 3-5h. Dłużej nie ma potrzeby, a może zaszkodzić. Zalecenia te tyczą się głównie otulaczy z tkaniny. Jeśli posiadasz otulacze z dzianiny lub lanolinujesz gatki czy longi (zwykle dzianina), możesz wydłużyć czas kuracji do 8h.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy to bezpieczne? Boje się, że wełniak się sfilcuje”

Tak, to bezpieczne pod warunkiem, że nie włożysz wełniaka do zbyt gorącej wody lub nie przedłużysz zbytnio kuracji. To samo tyczy się płukania w 6. kroku – temperatura wody powinna być zbliżona do temperatury roztworu, z którego wyciągasz wełniaczka. Pamiętaj również, aby nie poruszać pieluszką w trakcie kuracji – daj jej w spokoju zrelaksować się w swoim SPA 😁

„Lanolinowałam i chyba coś poszło nie tak. Wełniak nadal mi przecieka”

Niektóre rodzaje wełny są bardziej odporne na lanolinowanie za pierwszym razem. Należy je dobrze zaoctować i przeprać (nawet kilka razy) i dopiero wówczas spróbować kuracji po raz drugi. Jeśli wełniak raz chwyci lanolinę, problem ten nie powinien już więcej się powtarzać.

„Na wełniaczku pojawiły się tłuste plamy po lanolinie”

Czasem tak się zdarza. Najczęściej właśnie wtedy, kiedy na roztworze zrobił się kożuszek lub gdy zbyt długo trzymałaś wełniaka w kuracji. Większość takich plam znika pod wpływem użytkowania i prania. Jeśli jednak nie znikną, możesz spróbować zaprać je delikatnie naturalnym szamponem dla dzieci lub płynem do mycia naczyń (za te słowa nie mogę wziąć 100% odpowiedzialności, bo każdy producent chemii ma inny skład i każda wełna jest różna. Robiłam to kilka razy na swoich pieluszkach i nic im się nie stało, ale ja posiadam w domu raczej w miarę ekologiczną chemię).

„Jak sprawdzić, czy wełniak jest poprawnie zalanolinowany?”

Skrop suchą pieluszkę kilkoma kroplami wody. Jeśli utrzymują się na powierzchni, to wszystko jest ok. Najlepszym testem jest jednak rozpoczęcie użytkowania 😉

„Czy pomiędzy praniem a lanolinowaniem pieluszka powinna wyschnąć?”

Większość osób twierdzi, że nie. Ja jednak jestem zwolenniczką wysuszenia wełny przed lanolinowaniem.

„Czy mogę lanolinować kilka pieluszek w jednym naczyniu?

Tak, jeśli pieluszki są w tym samym kolorze. Wełna pod wpływem długiego kontaktu z wodą może farbować. Pamiętaj też o zaoctowaniu wełniaka zaraz po zakupie (w celu zamknięcia barwników we włóknach). Można też włożyć do kuracji chusteczkę do wyłapywania kolorów (zapobiega farbowaniu).

„Jak przechowywać lanolinę?”

W chłodnym miejscu, z dala od słońca. Po otwarciu zalecane jest przechowywanie w lodówce. Pamiętaj, że lanolina ma też datę ważności!

„Jak wykorzystać kurację po lanolinowaniu?”

Możesz włożyć ją do lodówki na 1-2 dni, następnie podgrzać, dodać wrzątku, odrobinę lanoliny i mydła lub płynu. Kuracja jest gotowa do ponownego użycia. Jeśli nie masz więcej pieluszek do lanolinowania, możesz dolewać po trosze kuracji do wanny lub użyć do namaczania rąk i stóp. Lanolina ma cudowne właściwości pielęgnacyjne dla naszej skóry!

„Jaką lanolinę kupić”

Bezwodną. Dostępna jest w większości sklepów z pieluszkami, a w mniejszych opakowaniach np. w aptekach (też się nadaje, po prostu wychodzi drożej).

„Co to znaczy lanolinowanie na gorąco i kiedy się je stosuje?”

Lanolinowanie na gorąco jest dość podobne do lanolinowania na zimno. Wszystkie cztery pierwsze kroki są takie same. Różnica zaczyna się dalej: nie wkładamy wełniaka do roztworu o temp. 30-40, ale czekamy aż roztwór całkowicie ostygnie. Następnie przelewamy go do garnka, wkładamy wełniaka i na najmniejszej mocy podgrzewamy do około 70ºC. Odstawiamy do wystygnięcia i dopiero wtedy wyciągamy pieluszkę z kuracji. Płuczemy i wydeptujemy w ręcznik – tak samo jak w przypadku kuracji na zimno. Kuracja na gorąco uważana jest za bardziej skuteczną, choć jednocześnie także bardziej ryzykowną (łatwiej o zafarbowanie lub niedopatrzenie temperatury i sfilcowanie wełny). Z tego powodu większość producentów nie zaleca lanolinowania na gorąco i nie obejmuje takich pieluszek możliwością reklamacji.

Proste! No pewnie, że proste! 💪💪💪😁

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go!
PielOla-Doradca Pieluchowania Wielorazowego
Average rating:  
 0 reviews

Podobne wpisy

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.